już wszystko zaczyna mieć ręce i nogi. staram się jak mogę by się poukładać, byłam nawet w nie do końca moim miejscu na ziemi w którym rok temu dzieliłam z Tobą cudowne chwilę i........? dałam radę! chodź wspomnienia gryzły mnie mocno i chodź w noc upodleń płakałam jak dziecko. ja wiem że minie ale czuję że muszę o tym mówić, że muszę to z siebie wszystko wyrzucić... wypłakać, wyrzygać... i NIE WIEM ILE JESZCZE
co do wyjazdu, za każdym razem gdy tam jestem poznaję coś nowego, odkrywam nową rzecz o sobie i o ludziach którzy tam ze mną są... ten wyjazd był stanowczo tym najpiękniejszym ze wszystkich i pękło mi serce kiedy spakowałyśmy nasze nowe kapelusze, torby i aparat, ucałowałyśmy na pożegnanie babcię i odjechałyśmy, pękło mi serce na milion małych kawałków.
chce żyć z myślą że jeszcze tam wrócę. i cieszyć się tym.
Zazdroszczę.... babci, tego rozpadniętego serca na kawałki już mniej.
OdpowiedzUsuń